Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pl20. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pl20. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 maja 2014

Władcy Preselekcji Polska – 2003

Dziś 24. maja. Data nieprzypadkowa. Dokładnie 11 lat temu w hali Skonto w Rydze reprezentanci 26 krajów stanęli na scenie 48. Konkursu Piosenki Eurowizji. Była to, jak dotąd, ostatnia Eurowizja, która składała się tylko z jednego koncertu (od 2004 roku rozgrywane są półfinały). Powracającą, po kolejnej przymusowej rocznej banicji, Polskę na Łotwie reprezentowała grupa Ich Troje z piosenką Keine Grenzen – Żadnych Granic. Justyna Majkowska, Michał Wiśniewski i Jacek Łągwa zdobyli 7. miejsce (drugie najlepsze w historii polskich startów). Nowość polegała na tym, że po raz pierwszy decyzję o tym, kto zostanie reprezentantem Polski w konkursie, podjęli widzowie w finale narodowym.
Pierwszy w dziejach TVP Krajowy Finał Eurowizji został rozegrany 25. stycznia 2003 roku. Niezbyt okazała scenografia stanęła w Studio 5 w budynku nadawcy przy ulicy Woronicza 17. Niewielka arena i mało wyszukana oprawa nie przeszkadzają oceniać właśnie ten koncert jako jeden z najlepszych (czy wręcz najlepszy) finał narodowy, jaki odbył się w Polsce. Gospodarzem wieczoru był Artur Orzech, który przez cały wieczór serwował publiczności informacje na temat konkursu (wtedy program miał autentyczny walor edukacyjny). W roli gości specjalnych wystąpili: Edyta Górniak (ESC 1994) oraz, świętująca 25-lecie działalności, grupa Bajm. Znanych nazwisk nie zabrakło też w konkursowej stawce. Wśród czternastki walczącej o bilet do Rygi była i, znajdująca się tuż za szczytem popularności, grupa Ich Troje i będący na fali muzycy z Blue Cafe, powracający z nowym materiałem Wilki, Varius Manx czy Marek Kościkiewicz. Pojawił się też, zagubiony talent odkryty na festiwalu w Opolu, Krzysztof Antkowiak. Taka obsada właściwie w polskim finale narodowym już się nie powtórzyła. Warto wspomnieć, że kilka konkursowych piosenek zdobyła uznanie szerokiej publiczności. Dość wspomnieć You may be in love zespołu Blue Cafe, Here I Am grupy Wilki czy Tylko bądź Ha-Dwa-O! (regularnie grane przez rozgłośnie radiowe). Lista startowa finału została wybrana z 47 zgłoszonych propozycji i początkowo składała się z 15 utworów. W finale miała się pojawić też Georgina Tarasiuk, dziecięce odkrycie programu Szansa na Sukces. Jednak po zakwalifikowaniu do konkursu zajrzano w metrykę wokalistki, w której wyraźnie wynikało, że jest ona zbyt młoda by jechać na Eurowizję (miała wtedy zaledwie 13 lat) i piosenki Pierwszy raz nie usłyszeliśmy. Zanim jednak konkursowe utwory wybrzmiały ze sceny w gmachu TVP, przez miesiąc były promowane na antenach telewizji i partnera radiowego finału, Radia Eska. Ciekawostką był zastosowany system głosowania. Każdemu widzowi przysługiwał tylko jeden głos (1 nr telefonu = 1 głos), a każdemu z kandydatów przypisano literę alfabetu od A do N (a nie, jak to zwykle miało miejsce, kolejną liczbę – kandydaci prezentowali się również w kolejności alfabetycznej). Wyniki głosowania, choć nigdy nie zostały w pełni opublikowane, wzbudziły nieco kontrowersji. Mówiło się, że system zliczania głosów okazał się niewydolny i gdyby zadziałał poprawnie, do Rygi pojechałby zespół Wilki a nie Ich Troje.
Z okazji 20-lecia startów polskich reprezentantów w Konkursie Piosenki Eurowizji proponuję Wam kolejną zabawę. Wybierzmy swoich faworytów w kolejnych polskich finałach narodowych. Zaczynamy już dziś od finału z 2003 roku. W głosowaniu biorą udział:
Adieu & Krzysztof AntkowiakTime (wer. studyjna)
Jan Benedek - Here Comes Your Time
Magda Femme & Spotlight - I Believe in You (wer. studyjna)
Gosia OrczykRemember
Ocean Front Zakochany
StachurskyTam gdzie ty (wer. studyjna)
Varius ManxSonny (wer. studyjna)
Zdobywcy Pewnych OskarówPIA
Tam, gdzie są dostępne studyjne wersje utworów, znajdują się one w linku za tytułem. Zastosujemy system głosowania znany z innych plebiscytów spod znaku Władców..., a więc każdy głosujący ma do dyspozycji 12 punktów do dowolnego podziału między piosenki z powyższej listy (można więc dać po jednym punkcie dla dwunastu piosenek lub dwanaście punktów dla jednej, ważne, by suma wszystkich przyznanych punktów była równa 12).
W ten sposób przygotowaną punktację należy wysłać na adres:
escomedy@gmail.com
w tytule wiadomości wpisując Władcy Preselekcji Polska – 2003, w treści podając swoje głosy i nick. Głosowanie potrwa do uzyskania minimum 10 głosów, ale nie krócej niż do 24. czerwca.
Zapraszam do zabawy! Wybierzmy swoich faworytów w polskich eliminacjach do Eurowizji!
Polecam też Waszej uwadze finał plebiscytu Władcy Preselekcji 2014 – 7 piosenek walczy o ten tytuł – zagłosuj na najlepszych!
***
Materiały z polskiego finału narodowego 2003 zapewnia kanał YouTube ArchiwumEurowizjiTV.

czwartek, 15 maja 2014

I po co nam to było?

W kontekście tegorocznej Eurowizji nie można nie wspomnieć o powrocie Polski do rywalizacji. W 20 lat po zadziwiającym występie Edyty Górniak w Dublinie, do Kopenhagi pojechał pierwszy w historii polskich startów duet, Donatan i Cleo, oraz pierwsze w historii startów Polski w Eurowizji joke entry. Co prawda wynik z 1994 roku pozostaje naszym najlepszym w konkursie, ale trzeba przyznać, że Słowiańska ekipa 2014 wraca z Danii z tarczą. 62 punkty i 14 miejsce odzwierciedla potencjał propozycji My Słowianie – We Are Slavic, a na Eurowizji tylko Anna Maria Jopek (ESC 1997), Ich Troje (ESC 2003) i wspomniana Edyta Górniak (ESC 1994) poradzili sobie lepiej. Warto jednak postawić sobie pytanie, jak zaprezentowaliśmy się w tym roku Europie?
Reprezentanci
Choć wybór Cleo i Donatana miał charakter wewnętrzny, to oczywistym jest, że decydującym czynnikiem takiej decyzji był głos ludu. Listy, telefony, dyskusje w Internecie świadczyły o silnym oddolnym lobbingu na rzecz popularnego producenta i początkującej wokalistki. Popularność duetu, świetne statystyki utworu w sieci i dyskusje o warstwie wizualnej teledysku, złożyły się na spory szum medialny, jaki wywołał pomysł wysłania słowiańskiej duszy z głębokim dekoltem na konkurs. Nawet bez dodatkowej promocji (ostatecznie nasi reprezentanci nie wyjechali z kraju, poza planowanymi wcześniej koncertami, więcej niż raz) o Polakach w Europie było głośno. Czy był to wybór dobry? Pewnie tak, TVP wybrała wykonawców popularnych w kraju, mających spore poparcie (ale też pokaźną grupę przeciwników, co zapewniało odpowiednią temperaturę dyskusji), nie odcięto się na głos publiczności. To niewątpliwie pozytywne aspekty decyzji, jakie zapadły na Woronicza. Ale czy był to wybór najlepszy z możliwych? Myślę, że każdy ma własną odpowiedź na to pytanie. 
Nowa ekipa
Dwuletnia przerwa w startach była też dobrym momentem na przewietrzenie, skostniałej już nieco, polskiej delegacji na ESC. I tak, nowym szefem został dziennikarz TVP Rozrywka, Mikołaj Dobrowolski, a odpowiedzialność za kontakty reprezentantów z mediami przejął polski komentator konkursu, Artur Orzech. Obaj przygotowali też specjalny program emitowany w tygodniu ESC na antenach TVP, Gwiazdy Eurowizji. O pracy Dobrowolskiego nie można powiedzieć zbyt wiele, przez cały pobyt Polaków w Kopenhadze nie zobaczyliśmy go publicznie ani razu – może bycie niewidzialnym to specjalnie obrana taktyka? Nieco więcej wiadomo o efektach działań Artura Orzecha. Miał on chyba na głowie nieco zbyt dużo obowiązków, bo nie udało się wszystkiego dopilnować. Wystarczy wspomnieć wyciąganie z tłumu dziennikarzy jednego z rodaków, by ten pełnił rolę tłumacza (nikt o tym wcześniej nie pomyślał?) czy masę merytorycznych błędów, zarówno w programie Gwiazdy Eurowizji jak i w trakcie transmisji koncertów. Nie zmienia to faktu, że Artur Orzech to wciąż prawdopodobnie najlepiej zorientowany w tematyce konkursu pracownik polskich mediów publicznych, ale nad łączeniem dwóch odpowiedzialnych funkcji trzeba jeszcze popracować (albo jednak je rozdzielić).
Nasi w Kopenhadze
O tym, że w polskiej ekipie na tegoroczna Eurowizję nie wszystko funkcjonowało jak trzeba, wiadomo. Warto się przyjrzeć temu, jak zaprezentowali się nasi reprezentanci poza sceną w Kopenhadze. O ile Cleo na każdym kroku była uśmiechnięta i czarująca, o tyle Donatan był raczej specjalistą od psucia dobrej atmosfery. To on wdawał się w pyskówki z dziennikarzami (i to pomimo nieznajomości angielskiego), w mało kulturalny sposób krytykował konkurentów (ze szczególnym uwzględnieniem jednej konkurentki), w końcu w każdej wypowiedzi podkreślał, w jak głębokim uszanowaniu ma konkurs, w którym bierze udział. Chyba nie tak wyobrażaliśmy sobie polskiego ambasadora przy ESC.
Strategia programowa
Błędy w programach zapraszających, pomyłki w komentarzu koncertów to jedna strona obecności Eurowizji na antenach TVP. Druga prezentuje się o wiele bardziej okazale. Dawno już konkursowi nie poświęcono tyle czasu antenowego. Transmisje wszystkich trzech części rywalizacji i dodatkowy program, do tego jeszcze specjalne wydania programów rozrywkowych TVP, to sytuacja bez precedensu. Co więcej, wyniki oglądalności wskazują, że nie był to zmarnowany fragment najlepszego pasma. Choć pierwszy półfinał nie był jeszcze hitem (średnio 1,46 mln widzów łącznie w TVP1 i TVP Polonia dało jakieś 11% udziału w rynku). Zdecydowanie lepiej było w czasie czwartkowego półfinału (3,5 mln widzów, 26% udziałów rynku i pozycja niekwestionowanego lidera w tym paśmie). Sobotni wieczór w polskiej telewizji należał już całkowicie do TVP. Finał 59. Konkursu Piosenki Eurowizji na antenie telewizyjnej jedynki obejrzało 4,6 mln widzów, a to przełożyło się na niemal 39-procentowy udział w rynku. Żadna inna stacja nie osiągnęła nawet 10% (a trzeba pamiętać, że TVP2, Polsat i TVN emitowały wtedy swoje flagowe formaty rozrywkowe: The Voice of Poland, Must Be the Music. Tylko Muzyka i X-Factor) – Eurowizja była absolutnym hitem soboty.
Spora obecność tematu Eurowizji w polskich mediach, dobry wynik i świetne wyniki oglądalności – to chyba wystarczająco mocne argumenty za pozostaniem w grze. Pytanie, czy jesteśmy gotowi na ten powrót i wspólną zabawę. Bez zadęcia i obrażania się na taki czy inny werdykt? W końcu Eurowizja składa się z takich chwil.
Epilog - Slavica
Donatanowi wyraźnie trudno pożegnać się ze swoim najpopularniejszym utworem. Wczoraj swoją premierę miał teledysk Slavica. Slavica to po prostu bardziej hiphopowa wariacja na temat piosenki My Slowianie – We Are Slavic. Tym razem niemal w całości po angielsku i mniej na ludowo.

niedziela, 18 sierpnia 2013

To takie proste – bilans na 20-lecie (5)

Ton kolejnej części cyklu jubileuszowego wyznaczą dwa ostatnie pytania z przeprowadzonej wspólnie przez O-O 1999 i Eurovision Song Comedy ankiety podsumowującej 16 polskich startów w Eurowizji. Znamy już ocenę wszystkich reprezentantów razem i każdego z osobna, wiemy, że chcemy powrotu czas dowiedzieć się, czego oczekujemy po ewentualnych kolejnych reprezentantach. A zatem, rodzimi wykonawcy czy posiłki zza granicy? Po polsku czy w innych językach? Tak odpowiadaliście:
Czy uważasz, że Polska powinna wybierać reprezentantów wyłącznie z polskich wykonawców lub zespołów?
TAK [21 (60%)] NIE [14 (40%)]
Różnica, choć nie przygniatająca, jest dość wyraźna. Polskę powinni reprezentować krajowi wykonawcy. Takie ograniczenie jest stosowane w kilku krajach, m.in. w Finlandii i na Malcie. W Polsce mamy trochę doświadczeń z wykonawcami ściąganymi zza granicy. W polskich finałach narodowych mogliśmy oglądać niemałą grupę Szwedów, z grupą Man Meadow (PdE 2008 i 2009) i Sandrą Oxenryd (Estonia ESC 2006, PdE 2008) na czele, warto też wspomnieć o białoruskiej grupie Dali, której występ z 2009 roku był sporym zaskoczeniem. Jednak żaden z kandydatów zagranicznych jednak biletu na Eurowizję nie zdobył. Dziś możemy się tylko zastanawiać, czy były to dobre decyzje. Narodowość reprezentanta to jedna sprawa, druga, to język, w jakim powinien on śpiewać:
Czy uważasz, że Polska podczas Eurowizji powinna prezentować piosenki śpiewane w języku polskim?
TAK [10 (28,57%)] NIE [2 (5,71%)] OBOJĘTNE [23 (65,71%)]
O ile, zdaniem ankietowanych, reprezentant Polski powinien legitymować się polskim paszportem, o tyle język utworu nie odgrywa większego znaczenia. Takiej odpowiedzi udzieliło ponad 60% odpowiadających, choć i zwolenników języka narodowego nie brakuje. Wciągu mijających 20. lat na 16 piosenek 7 wybrzmiało ze sceny po polsku, 5 po angielsku i 4 w kilku językach (w różnych kombinacjach). W sumie polscy reprezentanci śpiewali w pięciu językach: po polsku, angielsku, rosyjsku, niemiecku i hiszpańsku (jedna część piosenki Love Song i pojedyncze słowa w Follow My Heart). Największa różnorodność językowa w jednej piosence pojawiła się w 2006 roku, kiedy rozszerzony skład zespołu Ich Troje do oficjalnej polsko-angielskiej wersji dołączyli na scenie jeszcze słowa niemieckie i rosyjskie (a kiedy dołączymy do tego hiszpańskie wstawki w partiach Real McCoya, otrzymujemy pełen arsenał językowy polskich reprezentacji). Patrząc na wyniki, wygląda na to, że istotnie, język utworu nie jest kwestią kluczową. Zarówno najlepszy, jak i najsłabszy wynik należy do piosenek w języku polskim, z kolei jedyny utwór, który dał Polsce awans do finału, jest w całości po angielsku.
To już ostatnia część wyników ankiety, ale nie zamknięcie cyklu jubileuszowego. Przyjrzymy się jeszcze m.in. polskim finałom narodowym, osobom związanym z konkursem w Polsce a także, raz jeszcze, reprezentantom.
cdn.

niedziela, 11 sierpnia 2013

I Don’t Wanna Leave – bilans na 20-lecie (4)

Kolejną część podsumowania polskiego 20-lecia w ESC poświęcimy pytaniu o powrót do rywalizacji. Jak wiadomo, dwie ostatnie edycje Konkursu odbyły się bez naszego udziału, ostatnim występem reprezentanta Polski jest wciąż klęska w Düsseldorfie w 2011 roku. W naszej ankiecie pojawiło się i to pytanie:
Czy uważasz, że Polska powinna brać udział w Konkursie Piosenki Eurowizji?
TAK [29 (82,86%)] NIE [6 (17,14%)]

Opinia ankietowanych wyrażona w odpowiedziach na to pytanie jest jednoznaczna. Zdecydowana większość, bo niemal 83% udzieliło odpowiedzi TAK, nieco ponad 17% było przeciwnego zdania. Warto przypomnieć ideę przyświecającą pomysłodawcom Konkursu sprzed ponad pół wieku. Konkurs Piosenki Eurowizji miał być rozrywkowym formatem medialnym jednoczącym widzów, społeczeństwa europejskie – miał być, i wciąż pełni taką funkcję, narzędziem integracji, wzajemnego odkrywania, wymiany doświadczeń i wartości dla odbiorców programu. Choć dziś takie postrzeganie Eurowizji zeszło na dalszy plan, to jednak nie wolno pomijać go w opisywaniu Konkursu – stanowi ono jego nieodłączny element.
Warto w tym miejscu przytoczyć raz jeszcze wypowiedzi dwóch istotnych dla „polskiej” Eurowizji osób: autora tekstu pierwszej piosenki reprezentującej Polskę na ESC, To nie ja, Jacka Cygana i komentatora niemal wszystkich edycji Konkursu, jakie można było w TVP zobaczyć, Artura Orzecha.
Chronologicznie pierwsza jest wypowiedź Artura Orzecha. Dziennikarz dość ostro skomentował pierwszą decyzję o wycofaniu Polski z ESC w grudniu 2011 roku:
„Ponieważ od rana urywają się telefony od dziennikarzy chciałbym oświadczyć co następuje: Na pierwszym Europejskim Kongresie Kultury we Wrocławiu w 2011 roku byliśmy świadkami przedstawienia uznanego performera, artysty współczesnej awangardy Massimo Furlana. Jego sztuka obsypana nagrodami na wielu przeglądach teatralnych i wieńcząca triumfalny pochód od Avignon po największe sceny Europy nosi tytuł "1973" i odnosi się do Konkursu Piosenki Eurowizji. Massimo Furlan pokazuje widzowi kulturowe rytuały, do których bez wątpienia należy ESC. Centralną kwestią spektaklu Furlana jest pamięć i jej reprezentacje. Artysta wskazuje nam, widzom, jakie znaczenie ma kulturowy fenomen Eurowizji w badanym przez nas momencie. Relacja - sztuka wysoka a sztuka niska - rozgrywa się od wieków i nie jest ważne wartościowanie lecz współistnienie, które konstruuje sztukę w ogóle. A zatem jeśli sztuka wysoka wskazuje na ESC jako ważne wydarzenie kulturowe dlaczego nas TAM nie będzie? Zdawać by się mogło że Europejczykami jesteśmy nadal jedynie z nazwy i to nie przez przyjęcie nas do Unii. Europa kibicuje nam podczas gdy my sami alienujemy się i skazujemy na wykluczenie. Eurowizja to 56 lat tradycji, to łączący Europę język kultury variété. Obrażanie się na to, że nie zdobywamy uznania na europejskim forum jest dziecinne. Urąga nam samym. Wygraliśmy już konkurs taneczny eurowizji w Glasgow. Euro "kopanego" nie wygramy z pewnością. Ale latem nikt nie będzie biadolił, że naszym piłkarzom znów się nie powiedzie. Na to się zgadzamy. Na porażkę w Eurowizji nie. Niemcy czekali 40 lat. My odprowadzimy składkę na rzecz Europejskiej Unii Nadawców (organizatora Eurowizji) i nie wystąpimy. Brawo, niech Europa się jednoczy bez nas.”. Nieobecność w tym roku doczekała się krótkiego podsumowania w mediach społecznościowych:
„Eurowizja w oczach TVP:
1. Po co, skoro i tak płacimy na EBU;
2. Nie potrafimy skonstruować regulaminu, wiec po co wstyd;
3. Ależ w mordę oszczędności!”
Jacek Cygan w tej samej sprawie wypowiedział się tuż po Konkursie w Baku, w podobnym tonie:

„Kiedy Edyta zwróciła się do mnie, żebym jej napisał piosenkę, myśmy sobie po prostu wierzyli. Wiedziałem, że ona mi wierzy, a ja będę gryzł ścianę i nie spał przez dwa tygodnie, żeby jej napisać najlepszą piosenkę. W Londynie, gdzie ją nagrywaliśmy, jak Edyta - jak to mówi Ela Zapendowska - zaryczała - to im wszystkim szczęka opadła i od razu chcieli zrobić wszystko, żeby jak najlepiej dla niej zagrać. Na każdym etapie ludzie muszą sobie wierzyć. Dzisiaj tak nie ma, bo dzisiaj jest jakaś preselekcja, ktoś wygra, a potem wszyscy się z niego śmieją, a dziennikarze napiszą, że to beznadziejne. Każdy, kto jeszcze nie wyjechał na Eurowizję, już ma łatkę, że jest beznadziejny. Gdyby był mecenas, mocny, jakim powinna być telewizja, która ma poczucie, że reprezentuje Polskę na festiwalu, to wyglądałoby to zupełnie inaczej, ale, niestety, dziś nie ma takiego mecenasa. Poza tym powinno istnieć jakieś poczucie przyzwoitości: jeśli do czegoś się nadaję, to startuję, a jak się nie nadaję, to nie startuję. A Polska? Bierze zabawki i idzie do domu i udaje, że to nieważne, czy Polska pokazuje się 300 mln ludzi, czy nie. Jeśli to, co pokaże Polska przed tymi 300 mln ludzi, będzie dobre, to sobie o nas dobrze pomyślą. I to jest świetna reklama. Ale nie, my wolimy iść do domu.”
W lipcu tego roku prowadzone były konsultacje społeczne dotyczące rozporządzenie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji ustalającego listy ważnych wydarzeń, z których relację powinna pokazywać telewizja publiczna. Stanowisko w tej sprawie wystosował polski oddział stowarzyszenia OGAE:
„W związku z prowadzonymi przez KRRiT pracami nad rozporządzeniem w sprawie listy ważnych wydarzeń, innych niż wymienione w art. 20b ust. 2 ustawy o Radiofonii i Telewizji, Stowarzyszenie Miłośników Konkursu Piosenki Eurowizji OGAE Polska wnioskuje o wpisanie na listę corocznej transmisji Konkursu Piosenki Eurowizji (ang. Eurovision Song Contest) organizowanego przez Europejską Unię Nadawców (ang. European Broadcasting Union – EBU). Wydarzenie jakim jest Konkurs Piosenki Eurowizji spełnia wszelkie wytyczne, które określiła Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji na podstawie dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2010/13/UE z dnia 10 marca 2010 r. w sprawie koordynacji niektórych przepisów ustawowych, wykonawczych i administracyjnych państw członkowskich dotyczących świadczenia audiowizualnych usług medialnych. Konkurs Piosenki Eurowizji jako wydarzenie samo w sobie wywołuje szczególny oddźwięk wśród polskiej widowni, wykraczający poza wpływ jaki wywołuje na osoby, które zwykle śledzą transmisje z tego konkursu. Konkurs zawsze był szeroko relacjonowany w polskich mediach (telewizja, radio, prasa, internet). Artyści, w tym również zagraniczni, którzy brali udział w konkursie, często pojawiają się na festiwalach organizowanych w Polsce, ale także są zapraszani jako np. goście do programów rozrywkowych,kulturalnych itp. Polscy widzowie i słuchacze emocjonują się startem w rywalizacji międzynarodowej zarówno polskich artystów, ale także zagranicznych. Sama transmisja konkursu dostarcza i wywiera ogromne wrażenie na widza nie tylko ze względów estetycznych, muzycznych, ale także na możliwość poznania innej kultury, kraju (przede wszystkim organizatora). Nie bez znaczenia jest także fakt uczestnictwa polskich widzów w tym wydarzeniu w tym samym momencie z widzami w całej Europie, a także na świecie. Konkurs Piosenki Eurowizji to wydarzenie, które ma szczególne, ogólnie uznane znaczenie kulturalne dla Polski, w szczególności jako katalizator jego kulturowej tożsamości. Często bowiem scena Eurowizji pokazuje utwory muzyczne nawiązujące do kulturowej tradycji danego państwa. Polska startowała w Konkursie Piosenki Eurowizji prezentując m.in. tzw. muzykę góralską; na scenie pojawiały się członkinie zespołu pieśni i tańca „Mazowsze”. To właściwie jedyne tak wielkie wydarzenie kulturalne w kategorii muzyki popularnej, rozrywkowej, na którym można zaprezentować się całej Europie w naszym ojczystym języku, prezentując naszą kulturową tożsamość w muzyce. Relacja z Konkursu Piosenki Eurowizji była tradycyjnie nadawana w Telewizji Polskiej od lat 70-tych lub nawet późnych lat 60-tych ubiegłego wieku i przyciągała dużą widownię telewizyjną. W 2013 roku konkurs obejrzało ponad 170 mln. widzów na całym świecie. Uważamy, że przedsięwzięcie telewizyjne o tak bogatej historii i tradycji powinno mieć swoje miejsce na antenie publicznego nadawcy. Zważywszy, że do tej pory do kategorii ważnych wydarzeń telewizyjnych w Polsce kwalifikowane były jedynie wydarzenia sportowe. Patrząc na najniższe w historii miejsce piłkarskiej reprezentacji Polski w rankingu FIFA (75.), wydaje się to być niesprawiedliwe i krzywdzące dla widzów telewizji publicznej, którzy nie są fanami sportu. Uważamy, że tak ważne wydarzenie kulturalne organizowane przez telewizje publiczne zrzeszone w Europejskiej Unii Nadawców od niemalże 60 lat dla widzów całej Europy i państw spoza naszego kontynentu, nie może być nieobecne na antenie telewizji ogólnodostępnej w Polsce. Uwzględniając stopień społecznego zainteresowania wydarzeniami i ich znaczenie dla życia społecznego, gospodarczego i politycznego kraju, bogaty w tradycję Konkurs Piosenki Eurowizji należy z całą pewnością uznać za ważne wydarzenie, gdyż jego ideą jest prezentacja muzycznych propozycji z małych i dużych krajów oraz prezentowanie swojej tożsamości, równości i odrębności kulturowej. 40-milionowa Polska, kraj członkowski Unii Europejskiej, którego obywatele wielokrotnie zapisywali się na kartach historii, także tej muzycznej, nie może sobie pozwolić na rezygnację z udziału i prezentacji tej popularnej na całym świecie imprezy.”
Jak dotąd nie ma wiadomości w sprawie wyników konsultacji, włączenie Eurowizji do listy zobowiązałoby TVP do zajęcia się sprawą, trudno jednak przewidzieć, czy KRRiTV uwzględni wniosek fanów ESC.

cdn.

niedziela, 4 sierpnia 2013

Ale jestem – bilans na 20-lecie (3)

W poprzedniej odsłonie naszego jubileuszowego cyklu poznaliście ranking dotychczasowych występów reprezentantów Polski na Eurowizji na podstawie odpowiedzi udzielonych w ankiecie O-O 1999 i Eurovision Song Comedy. Wtedy kryterium oceny stanowiły zarówno piosenki, jak i ich wykonawcy oraz sceniczna prezentacja. Dzisiaj poznamy oceny każdej z konkursowych piosenek, również na podstawie danych zebranych w ankiecie. Pytanie (właściwie polecenie) brzmiało:
Oceń każdą z polskich piosenek w Eurowizji w skali: dobra, średnia, słaba

Na potrzeby prezentacji odpowiedzi na to pytanie powstał ranking polskich wejść eurowizyjnych. Decydującym kryterium była liczba odpowiedzi „dobra”, w przypadku takich samych liczb odpowiedzi brane pod uwagę były wskazania „średnia” i „słaba”. Tak powstała poniższa kolejność. Zaczynamy od miejsca 16:
16. Ivan i Delfin – Czarna dziewczyna [dobra: 3 (8,57%); średnia: 10 (28,57%); słaba: 22 (62,86%)]

Na końcu rankingu zbiorczego mamy lidera rankingu najgorszych wejść Polski na ESC. Zespół Ivan i Delfin został wybrany na reprezentanta kraju w Eurowizji 2005 w Kijowie wewnętrznie przez 28-osobową komisję złożoną z przedstawicieli Telewizji i Radia Publicznego, wybranych rozgłośni radiowych, prasy muzycznej, portali internetowych oraz stowarzyszenia fanów konkursu OGAE Polska. Decyzję ogłoszono w czasie programu muzycznego TVP1 Stratosfera. Na inspirowaną kulturą romską kompozycję bardzo szybko spadła fala krytyki, jeszcze przed półfinałem Janusz Kosiński nisko ocenił szanse na sukces w ESC. Po koncercie, w którym utwór zajął 11. miejsce, grono krytyków tylko się powiększyło. Muzykę piosenki Czarna dziewczyna napisał Łukasz Lazer, autorami tekstu są Michał Szymański i Ivan Komarenko. W ubiegłym roku jednak właśnie ta piosenka znalazła się w dwudziestce najciekawszych występów eurowizyjnych portalu eurosong.hr (w uzasadnieniu podkreślano rozgraniczenie utworu i scenicznej prezentacji, kładąc nacisk na drugi element).
15. Blue Cafe – Love song [d: 4 (11,43%); ś: 14 (40%); s: 17 (48,57%)]

24. stycznia 2004 roku odbył się drugi w historii polski finał narodowy. W piętnastce kandydatów nie zabrakło znanych wykonawców: Był Janusz Radek, był Marcin Rozynek, były zespoły Goya, Sistars, Łzy i Blue Cafe. I to właśnie ta ostatnia grupa zdobyła bilet do Stambułu. Piosenka Love song, tekst Tatiany Okupnik do muzyki Pawła Rurak-Sokala, dała formacji wygraną w drugim starcie w eurowizyjnych eliminacjach. Popularność grupy i sukces na krajowych listach przebojów dawały wielu spore nadzieje na sukces, tym bardziej, że dzięki dobremu wynikowi Ich Troje z Rygi ominął reprezentantów Polski obowiązek walki we wprowadzonym półfinale. Niestety, chaotyczny występ, kontrowersyjny strój i specyficzny wokal, nie przekonały europejskiej publiczności. 27 punktów i 17. miejsce trudno nazwać nawet występem grubo poniżej oczekiwań. Zawiedzione nadzieje znalazły odbicie w licznych głosach krytykujących występ odbiegający od możliwości zespołu, choć znaleźli się też tacy, którzy bronili grupy nie kryjąc zniesmaczenia konkurencją, która zostawiła Polaków w pokonanym polu.
14. Sixteen – To takie proste [d: 5 (14,29%); ś: 8 (22,86%); s: 22 (62,86%)]

Zespół Sixteen zadebiutował w kraju singlem Spadające myśli, rok później Komisja Artystyczna TVP wskazała właśnie grupę Renaty Dąbkowskiej na reprezentantów kraju. Mówiło się, że nie był to pierwszy wybór komisji, do Birmingham miał podobno pojechać zespół Varius Manx. Ostatecznie polska ekipa na Wyspach wypadła blado i osiągnęła taki wynik. Piosenka To takie proste, czwarty singiel z wydanego w 1997 roku debiutanckiego albumu grupy, Lawa, zdobył ledwie 19 punktów (ponad połowa przypłynęła z Rumunii), co pozwoliło na zakończenie rywalizacji na 17. miejscu. Twórcami piosenki są Olga i Jarosław Pruszkowscy. Niestety, ta historia nie doczekała się happy endu. Nieco ponad miesiąc po powrocie z Birmingham pani Olga została wdową. Nagła śmierć Jarosława Pruszkowskiego wymusiła duże zmiany w zespole (i w konsekwencji do jego rozpadu).
13. Ich Troje, Magda Femme, Justyna Majkowska, Real McCoy – Follow My Heart [d: 6 (17,41%); ś: 18 (51,43%); s: 11 (31,43%)]

Polskiemu finałowi narodowemu z 2006 roku towarzyszyły spore kontrowersje. Koncert odbył się 28. stycznia i choć w trakcie napływały kolejne informacje o katastrofie w hali targowej w Katowicach a ogłoszenie żałoby narodowej było tylko kwestią czasu, program nie został przerwany. Wywołało to falę komentarzy krytykujących postawę TVP. W takich okolicznościach drugie preselekcyjne zwycięstwo odniósł zespół Ich Troje, tym razem w składzie poszerzonym o Magdę Femme i Justynę Majkowską, byłe wokalistki grupy dołączył do nich też raper, twórca popularnej w latach 90. formacji eurodance o tej samej nazwie, Real McCoy. Muzykę do utworu Follow My Heart napisał André Franke, tekst (wykorzystujący aż cztery języki) stworzyli: Real McCoy, Michał Wiśniewski, William Lennox oraz Nikolai Galanov. Niestety, na scenie w Atenach wszystkie wysiłki twórców utonęły w ogromnym widowisku, które mogło być jeszcze większe. Tylko protesty organizatorów powstrzymały Michał Wiśniewskiego przed podwieszeniem ciężarnej wokalistki, Anny Świątczak (wtedy Wiśniewskiej) pod sufitem hali. Magia Ich Troje nie zadziałała po raz drugi, 70 punktów dało jedynie 11. miejsce (przed m.in. reprezentującą Belgię Kate Ryan). A w kraju jeszcze długo było słychać narzekania na Serbów i Czarnogórców, którzy, choć swojego reprezentanta w Atenach nie mieli (ich finał narodowy zakończył się skandalem, będącym jedną z zapowiedzi secesji Czarnogóry), ale zachowali prawo głosu i dzięki temu awans uzyskała Macedonia, a nie Polska. Trudno powiedzieć, czy w tym przypadku szczęście sprzyjało lepszym.
12. The Jet Set – Time to party [d: 7 (20%); ś:10 (28,57%); s: 18 (51,43%)]

Rok po drugiej próbie zespołu Ich Troje krajowy finał nie przyniósł zbyt dużych emocji, trudno więc było wiązać z jego zwycięzcami większych nadziei. Wygrana przypadła duetowi wschodnio-zachodniemu, The Jet Set. Do Helsinek wysłano energiczny utwór Time to party. Kompozycja Mateusza Krezana do tekstu Kamila Varena i Davida Junior Serame znalazła swoich odbiorców i w kraju i w Europie, choć ostatecznie było ich zbyt mało, by liczyć na sukces (za taki musiałby uchodzić awans do finału). Zdobycz ekipy polskiej w Helsinkach zamknął się w 75. punktach, co dało pozycję nr 14. Utwór nie zasiał fermentu ani w Europie, ani w kraju, co stało się normą dla polskich propozycji eurowizyjnych.
11. Marcin Mroziński – Legenda [d: 7 (20%); ś: 12 (34,29%); s: 16 (45,71%)]

I pomyśleć, że głos ludu poszedł na marne. Marcin Mroziński znalazł się w stawce Krajowych Eliminacji 2010 tylko dzięki determinacji fanów konkursu, którzy tak długo naciskali na TVP, aż ta nie przyznała wokaliście dzikiej karty KE. Wsparcie dla jego kandydatury i mocno doprawionej folkiem kompozycji Marcina Nierubca z tekstem Mrozińskiego, zatytuowanej Legenda, nie osłabło. Marcin wygrał finał narodowy i energicznie zabrał się do promocji w Europie. Zaangażowanie solisty było godne podziwu, niestety, zabrakło utworu i występu, który trafiłby w gust odbiorców. 44 punkty, 13 pozycja i kolejna polska porażka gotowa.
10. Lidia Kopania – I don’t wanna leave [d: 7 (20%); ś: 15 (42,86%); s: 13 (37,14%)]

Czołową dziesiątkę krótkiego rankingu zamyka zwyciężczyni pierwszej odsłony polskiego finału narodowego zorganizowanego w Walentynki w hallu nowej siedziby TVP. Zarówno czas, jak i miejsce oraz skład konkursowej stawki wzbudził szereg krytycznych uwag, z których większość znalazła swoje potwierdzenie w rzeczywistości. Siłą głosów widzów (jurorzy wskazali jako swojego faworyta zespół Renton). Tym sposobem do Moskwy poleciała Lidia Kopania i ballada I don’t wanna leave stworzoną (zarówno muzyka jak i tekst) przez zespół twórców: Rike Boomgaarden, Bernd Klimpel, Alex Geringas i Dee Adam. Na wielkiej scenie zarówno niezbyt charakterystyczna kompozycja i mdła prezentacja (zdaniem niektórych doprawione chorobą wokalistki) nie znalazła wystarczająco wielu zwolenników, by awans do finału stał się osiągalny. Skończyło się na 12. miejscu z 43. punktami na koncie.
9. Justyna Steczkowska – Sama [d: 8 (22,86%); ś: 17 (48,57%); s: 10 (28,57%)]

Po efektownym debiucie Dublin dobrze się Polakom kojarzył, stąd też próba olśnienia publiczności po raz kolejny. Dobrą passę miała podtrzymać, podbijająca skutecznie serca krajowej publiczności wokalistka, Justyna Steczkowska oraz nietuzinkowa kompozycja, dzieło Mateusza Pospieszalskiego i Wojciecha Waglewskiego. Nie pomogło. Utwór Sama, doprawiona sporą dawką góralszczyzny, zdobyła jedynie 15 punktów, co wystarczyło na zajęcie odległego 18. miejsca. Nie jest jednak tak, że ten utwór nie został zauważony. W Polsce dotarł do 2. miejsca Listy Przebojów radiowej Trójki, a widzowie tegorocznego konkursu mogli sobie Justynę przypomnieć w historycznych wspomnieniach Petry Mede.
8. Andrzej Piaseczny – 2 long [d:9 (25,71%); ś: 12 (34,29%); s: 14 (40%)]

Pierwszy polski eksperyment z językiem angielskim zakończył się spektakularną katastrofą. Był to też jeden z ostatnich podrygów Andrzeja jako Piaska. Choć piosenka Z kimś takim, efekt współpracy Piasecznego i Roberta Chojnackiego, przekształcona w angielską wersję 2 long (we współpracy z Johnem Porterem), była dobrze odbierana w Europie, sam wokalista emanował pewnością siebie. Nic nie zwiastowało tego, co miało się na stadionie Parken w Kopenhadze wydarzyć. Tymczasem kiepski występ zniweczył szanse i zawiódł oczekiwania. 11 punktów i 20. miejsce przez dłuższy czas pozostawało najgorszym wynikiem reprezentanta Polski w ESC. Nagrody Barbary Dex za najgorszy strój sceniczny doczekało się okropne sztuczne futro, w którym solista wkroczył na scenę.
7. Magdalena Tul – Jestem [d: 13 (37,14%), ś: 7 (20%), s: 15 (42,86%)]

Ostatni będą siódmymi! Magdalena Tul jak dotąd nie doczekała się swojego następcy na eurowizyjnej scenie. W kolejnej, niezbyt imponującej, stawce finału narodowego szybko zyskała status faworyta, co przełożyło się na wynik. Walentynki 2011 należały do niej i jej kompozycji Jestem. Potem polską propozycję czekało małe zamieszanie. Anglojęzyczna wersja First class ticket to heaven, która miała stać się tą oficjalną, pod naporem środowiska eurowizyjnego w kraju tę decyzję odwołano, potem pojawiły się kosmetyczne poprawki w wersji polskiej i kolejna, tym razem już tylko promocyjna, wersja pod tytułem Present. Nie zmienia to faktu, że oceny europejskich obserwatorów były raczej przychylne i wielu stawiało Polkę w gronie prawdopodobnych finalistów. Tymczasem w półfinale w Düsseldorfie wystąpiła jako pierwsza (ten numer został wybrany przez szefową polskiej delegacji), znalazła się w grupie zmagającej się z problemami technicznymi niemieckich realizatorów transmisji i ostatecznie zebrała 18 punktów zajmując 19. miejsce, ostatnie w półfinałowej stawce.
6. Mieczysław Szcześniak – Przytul mnie mocno [d: 14 (40%); ś: 10 (28,57%); s: 11 (31,43%)]

Najlepszy debiutant Festiwalu w Opolu z 1985 roku został przez Komisję Konkursową TVP wybrany na reprezentanta Polski w Konkursie Piosenki Eurowizji w Jerozolimie w 1999. W tym samym roku światło dzienne ujrzał ekranizacja powieści Ogniem i Mieczem, a wraz z nią hitowy duet Szcześniaka i Edyty Górniak, Dumka na dwa serca. Niestety, eurowizyjna ballada Przytul mnie mocno spod ręki Seweryna Krajewskiego (muzyka) i Wojciecha Zembickiego (słowa) nie osiągnęła porównywalnego sukcesu. Na Liście Przebojów radiowej Trójki dotarła do 29. miejsca, na Eurowizji zdobyła 17 punktów plasując się na 18. pozycji.
5. Kasia Kowalska – Chcę znać swój grzech [d: 15 (42,86%); ś: 13 (37,14%); s: 7 (20%)]

Pierwsza polska Eurowizja poza Dublinem i trzecia kolejna solistka w barwach naszego kraju. Tym razem wybór nadawcy padł na Kasię Kowalską. Wokalistka pojechała do Oslo z piosenką Chcę znać swój grzech. Był to własny tekst solistki do muzyki autorstwa Roberta Amiriana. Utwór przebrnął rundę kwalifikacyjną (powracającą po trzech latach) ale finału ESC nie można nazwać sukcesem. Kasia Kowalska zdobyła 31 punktów, co pozwoliło na zajęcie 15. miejsca. Wokalistka mocno odczuła tę porażkę (nastroju nie poprawiła też pełna problemów podróż powrotna do domu) i nigdy więcej nie wykonała konkursowej piosenki. Szkoda, bo utwór spędził prawie 4 miesiące na Liście Przebojów Trójki, w tym dwa tygodnie na jej szczycie.
4. Isis Gee – For life [d: 18 (51,43%); ś: 12 (34,29%); s: 5 (14,29%)]

Zanim Isis Gee stała się bohaterką polskiej Eurowizji stając pierwszą reprezentantką (do tej pory jedyną), która zdołała wywalczyć awans do finału, musiała przebrnąć przez finał narodowy (mając za rywali m.in. Sandrę Oxenryd i Afromental). W kraju zadanie nie okazało się zbyt trudne, co niektórych przeciwników (mało elegancka wypowiedź Nataszy Urbańskiej) i obserwatorów (jeszcze mniej eleganckie słowa Roberta Leszczyńskiego) wyprowadziło z równowagi. W Belgradzie elegancka prezentacja i pewny występ Isis zrobił wystarczająco dobre wrażenie, by w jednej z półfinałowych kopert znalazła się karta z napisem Poland (oficjalnie dzięki „Dzikiej Karcie” od jurorów, ale gdyby do finału awansowała najlepsza dziesiątka głosowania, Polska i tak by się w nim znalazła). W finale nie było tak dobrze, 14 punktów i 23. miejsce z pewnością nie zaspokoiło nadziei rozbudzonych wtorkowym sukcesem. For life to autorska kompozycja wokalistki.
3. Ich Troje – Keine Grenzen (Żadnych granic) [d: 24 (68,57%); ś: 2 (5,71%); s: 9 (25,71%)]

Najniższe miejsce na podium zajmuje pierwszy reprezentant Polski wybrany w otwartym konkursie. Pierwszy finał narodowy był jednocześnie tym najmocniej obsadzonym. Grupa Ich Troje (wtedy tuż za punktem kulminacyjnym kariery) zaproponowała piosenkę Keine Grenzen (Żadnych granic), stanowiącą swoisty manifest na rzecz światowego pokoju. Muzykę do tego utworu stworzył André Franke, tekst (w trzech językach) napisali: Joachim Horn-Bernges, Jacek Łągwa i Michał Wiśniewski. Entuzjazm towarzyszący pierwszym polskim preselekcjom, udział Michała Wiśniewskiego w reality-show, którego był głównym bohaterem, udział zespołu (w nieco innym składzie) w niemieckim finale narodowym i rozbudowana promocja dały efekt. W Rydze grupa osiągnęła drugi najlepszy wynik w historii polskich startów w ESC. Ich Troje zajęli 7. miejsce z 90. punktami na koncie. Występ w Rydze był też ostatnim występem zespołu z Justyną Majkowską jako wokalistką (przynajmniej do 2006 roku, kiedy i ona i pierwsza wokalistka grupy, Magda Femme, dołączyły do składu na potrzeby kolejnego eurowizyjnego startu i jubileuszowej trasy koncertowej).
2. Anna Maria Jopek – Ale jestem [d: 24 (68,57%); ś: 4 (11,43%); s: 7 (20%)]

Rok 1997 to rok wydania debiutanckiej płyty Anny Marii Jopek. Zanim jednak to się wydarzyło, solistka pojechała do Dublina (trzeci polski występ w Dublinie w ciągu czterech lat!) reprezentować Polskę na Eurowizji. Orężem była piosenka Ale jestem, tytułowa kompozycja ze wspomnianego albumu. Muzykę skomponował Tomasz Lewandowski, tekst (polski) napisała Magda Czapińska, powstała również wersja anglojęzyczna z tekstem autorstwa Roberta Amiriana. W kraju utwór został przebojem, na trójkowej Liście Przebojów był przez 4 miesiące, dwa notowania kończąc na najwyższej lokacie. W konkursie również nie było najgorzej. Zdobycz 54. punktów pozwoliła na zajęcie 11. miejsca, co wtedy było drugim najlepszym wynikiem, a do dziś jest trzecią najwyższą pozycją naszych reprezentantów.
1.Edyta Górniak – To nie ja! [d: 34 (97,14%); ś: 0; s: 1 (2,86%)]
Trudno było sobie wyobrazić inne rozstrzygnięcie. Debiutancki występ, najlepszy ze wszystkich dotychczasowych, bez trudu dystansuje pozostałych reprezentantów Polski. Występ młodej polskiej wokalistki, kojarzonej wcześniej głównie z występami w musicalu Metro, stał się dla niej trampoliną do obiecującej kariery w wielu krajach. Tym pierwszym polskim utworem eurowizyjnym była kompozycja Stanisława Syrewicza, z polskim tekstem Jacka Cygana i angielskim Grahama Sachera, To nie ja (ang. Once in a lifetime). Właśnie wersja anglojęzyczna stała się podłożem małego skandalu podczas prób przed konkursem. Regulamin ESC nakazuje wykonywanie na próbach konkursowych wersji utworów, tymczasem Edyta Górniak na jednej z prób zaśpiewała po angielsku, co dla niektórych miało być podstawą do dyskwalifikacji. Ostatecznie jednak do tego nie doszło i polski sukces na Eurowizji stał się faktem – 166 punktów i drugie miejsce. A w kraju? W kraju, po powrocie z Dublina, czekała na Edytę euforia. Tłumy na lotnisku, piosenka To nie ja na Liście Przebojów Trójki od 6. maja do ostatniego notowania w 1994 roku (5 razy na czele listy), a kilka tygodni później Edyta Górniak odbierała w Opolu nagrodę im. Karola Musioła...

cdn.

sobota, 20 lipca 2013

Legenda – bilans na 20-lecie (2)

Przed nami kolejna część podsumowania mijającego 20-lecia Polski w Eurowizji. Kontynuujemy prezentację wyników ankiety, jaką grupa O-O 1999 i Eurovision Song Comedy prowadziły między lutym 2012 a kwietniem 2013. W dwóch kolejnych pytaniach układaliśmy szesnastkę dotychczasowych reprezentantów naszego kraju w ranking najlepszych i najgorszych wejść eurowizyjnych. Oto, jak zadecydowaliście:

Które wejście* Polski uważasz za najlepsze?

Wskazanie lidera w tym rankingu nie było zbyt trudne. Najwięcej głosów (ponad 60%) uzyskała pierwsza reprezentantka Polski, zdobywczyni najlepszego dotąd rezultatu, Edyta Górniak. Wyraźnie widać, że jej pozycji nikt nie zagraża, za nią miejsca na „polskim pudle” zajmują kolejne wokalistki: Anna Maria Jopek (11,4%) oraz Magdalena Tul (8,6% czyżby efekt świeżości?). Głosy oddano również na Isis Gee i Mieczysława Szcześniaka (po 5,7%) oraz Justynę Steczkowską i Ich Troje z 2006 roku (po 2,9%). Nieco zastanawiające może być dość wysokie miejsce ostatniej reprezentantki Polski, być może wynikające z krótkiego czasu, jaki upłynął od jej startu, a także docenienie drugiego, niżej sklasyfikowanego, wejścia grupy Ich Troje. 

Które wejście* Polski uważasz za najgorsze?

Wybór najgorszego polskiego pokazu eurowizyjnego sprawiło ankietowanym więcej problemów. Ostatecznie najwięcej głosów (20%) zdobyła ekipa z Kijowa – zespół Ivan i Delfin. Tylko nieco mniej głosów zebrały zespoły Sixteen i The Jet Set (po 14,3%). Za podium uplasował się pierwszy występ grupy Ich Troje (11,4%) oraz Blue Cafe, Marcin Mroziński i Magdalena Tul (8,6%). Pozostałe głosy zostały przypisane Lidii Kopani (5,7%), Mieczysławowi Szcześniakowi, Andrzejowi Piasecznemu i Isis Gee (2,9%). Pozostali reprezentanci (Edyta Górniak, Justyna Steczkowska, Kasia Kowalska, Anna Maria Jopek i Ich Troje 2006) zachowali czyste konto. Co ciekawe, odpowiedzi na oba powyższe pytania potwierdzają wyższość późniejszego (i niżej ocenionego) występu grupy Ich Troje. W kolejnej części zajmiemy się szczegółowymi ocenami każdego z konkursowych utworów, na ile będą się one pokrywać z tymi rankingami?

*W obu pytaniach na ocenę miała wpływać konkursowa piosenka, wykonawca oraz prezentacja na scenie.

cdn.

piątek, 12 lipca 2013

Chcę znać swój grzech – bilans na 20-lecie (1)

Przed nami sezon przygotowań do 59. Konkursu Piosenki Eurowizji. Przez trzy wieczory widzowie w Europie i poza jej granicami będą obserwować zmagania swoich reprezentantów, faworytów i całej reszty. Czy w przyszłym roku zobaczymy reprezentanta Polski? Tego nie wiemy, mało prawdopodobne też, byśmy mieli się tego dowiedzieć niedługo. Tymczasem na przyszły rok przypadnie 20. rocznica debiutu Polski w Eurowizji. Warto przypomnieć, że był to najlepiej oceniony debiut w historii konkursu (a jeśli założyć ciągłość eurowizyjnej historii Serbii i Serbii i Czarnogóry, tytuł ten nadal należy do naszej reprezentantki). Ale po kolei.
W ciągu tych ponad 19. lat Polska wysłała na ESC 16. reprezentantów:
ESC 1994 (Dublin) Edyta GórniakTo nie ja (miejsce 2; 166 punktów)
ESC 1995 (Dublin) Justyna SteczkowskaSama (miejsce 18; 15 punktów)
ESC 1996 (Oslo) Kasia KowalskaChcę znać swój grzech (miejsce 15; 31 punktów)
ESC 1997 (Dublin) Anna Maria JopekAle jestem (miejsce 11; 54 punkty)
ESC 1998 (Birmingham) SixteenTo takie proste (miejsce 17; 19 punktów)
ESC 1999 (Jerozolima) Mieczysław SzcześniakPrzytul mnie mocno (miejsce 18; 17 punktów)
ESC 2001 (Kopenhaga) Piasek2 long (miejsce 20; 11 punktów)
ESC 2003 (Ryga) Ich TrojeKeine grenzen (Żadnych granic) (miejsce 7; 90 punktów)
ESC 2004 (Stambuł) Blue CafeLove song (miejsce 17; 27 punktów)
ESC 2005 (Kijów) Ivan i DelfinCzarna dziewczyna (SF miejsce 11; 81 punktów)
ESC 2006 (Ateny) Ich TrojeFollow my heart (SF miejsce 11; 70 punktów)
ESC 2007 (Helsinki) The Jet SetTime to party (SF miejsce 14; 75 punktów)
ESC 2008 (Belgrad) Isis GeeFor Life (SF miejsce 10; 42 punkty; F miejsce 24; 14 punktów)
ESC 2009 (Moskwa) Lidia KopaniaI Don’t Wanna Leave (SF miejsce 12; 43 punktów)
ESC 2010 (Oslo) Marcin MrozińskiLegenda (SF miejsce 13; 44 punkty)
ESC 2011 (Düsseldorf) Magdalena Tul - Jestem (SF miejsce 19; 18 punktów)
W ciągu najbliższych miesięcy będziemy się zajmować tym, co Polska pokazała już Europie. Zaczniemy jednak od prezentacji wyników specjalnej ankiety przygotowanej wspólnie przez grupę O-O 1999 i Eurovision Song Comedy, w której pytaliśmy o ocenę tego, co było i wskazówki dotyczące tego, co może być w przyszłości. Wyniki zostały podzielone na dwie części. Dziś prezentujemy odpowiedzi na jedno pytanie – o ogólną ocenę poziomu polskich wejść na Eurowizji. W kolejnych notkach poznamy oceny szczegółowe oraz kierunki, w jakich powinna iść TVP przy wyborze ewentualnego przyszłego reprezentanta.

Jak oceniasz historię Polski na Konkursie Piosenki Eurowizji?

Dobrze [0%] Średnio [63%] Słabo [37%]
Z udzielonych odpowiedzi wynika, że zdaniem ankietowanych Polska jest eurowizyjnym średniakiem raczej z tendencją do złych wejść. Na 35 udzielonych odpowiedzi najwięcej (22) określało historię Polski na ESC jako średnią. Co ciekawe, nikt nie stwierdził, że nasz kraj w konkursie prezentował się dobrze, za to 13 osób stwierdziło, że obraz ten wygląda po prostu źle. To byłoby na tyle, początek podsumowań wypada dość pesymistycznie, w kolejnych notkach zagłębimy się w szczegóły i sprawdzimy, czy w historii polskich reprezentantów rzeczywiście nie było jasnych punktów. Zachęcam do śledzenia!
cdn.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...